Magical Mystery Tour z Sir Paulem McCartneyem. Kraków 3 grudnia 2018

Magical Mystery Tour z Sir Paulem McCartneyem. Kraków 3 grudnia 2018
 Magical Mystery Tour z Sir Paulem McCartneyem. Kraków 3 grudnia 2018
Mariusz Ogiegło
 
Na na, zwijaj się na tajemniczą magiczną podróż. Na na, zwijaj się na tajemniczą magiczną podróż – mamy wszystko czego potrzebujesz”, śpiewali Beatlesi w tytułowym utworze z albumu „Magical Mystery Tour” z 1967 roku. John Lennon, George Harrison, Ringo Star i Paul McCartney to obok Elvisa Presleya jeden z największych muzycznych symboli XX wieku. Zarówno zmarły w 1977 roku król rock'n'rolla jak i Wielka Czwórka z Liverpoolu wciąż mają rzesze swoich wiernych fanów na całym świecie. I to w każdym wieku. O popularności i fenomenie brytyjskiej formacji mogli się wczoraj przekonać wszyscy, którzy przybyli do hali widowiskowej Tauron Arena w Krakowie na koncert Sir Paula McCartneya.

Muzyk, współautor zdecydowanej większości przebojów grupy The Beatles, przybył do Polski w ramach trasy koncertowej „Freshen Up” promującej jego nowy studyjny album „Egypt Station”. Była to jego druga wizyta w naszym kraju i po tym czego doświadczyłem wczorajszego wieczora mam nadzieję, że nie ostatnia.

Niczym w przytoczonych wyżej słowach piosenki, „zwijaj się na tajemniczą magiczną podróż – mamy wszystko czego potrzebujesz”, krakowski show siedemdziesięciosześcioletniego Paula McCartneya zawierał absolutnie wszystko na co liczył blisko dwudziestotysięczny tłum zgromadzony w Arenie. Już po otwierającej widowisko „A Hard Day's Night” z repertuaru The Beatles wokalista wyjaśnił (trzeba dodać, że bardzo umiejętnie posługiwał się przy tym językiem polskim), że „zagramy dzisiaj trochę starych i trochę nowych piosenek”.
Na to wszyscy czekaliśmy. To było jak „tajemnicza magiczna podróż” (choć byli na sali pewnie i tacy, którzy setlistę mieli wyuczoną na pamięć. Przyznaję się – ja też do nich należałem) w czasie. W jednej chwili McCartney zabierał nas w szalone lata sześćdziesiąte przypominając „Can't By Me Love”, „I've Just Seen A Face”, „From Me To You”, „Love Me Do”, „Ob-La-Di, Ob-La-Da” czy „Lady Madonna”, które wyniósł na szczyty popularności razem z członkami grupy The Beatles by zaraz potem zaprezentować „Let 'Em In” czy „Nineteen Hundred And Eighty Five” formacji Wings założonej przez niego w 1971 roku.
Zgodnie z zapowiedzią artysta przedstawił publiczności również kilka propozycji ze swojej najnowszej płyty, „Egypt Station” - „Come On To Me”, „Fuh You” oraz „Who Cares”, która zdążyła już sporo namieszać na światowych listach przebojów.
 
 
Bez wątpienia jednak najbardziej widowiskową częścią całego koncertu był temat z filmu o przygodach agenta 007, Jamesa Bonda - „Live And Let Die”. Zapierająca dech w piersiach oprawa pirotechniczna i multimedialna sprawiła, że tłum zamarł w zachwycie na ponad sześć minut. W jej trakcie atmosfera zrobiła się tak gorąca jak snopy ognia buchające ze sceny na kilka metrów w górę.
 
Mówiąc o niezapomnianych momentach krakowskiego koncertu nie sposób pominąć wspólnego śpiewania z Sir Paulem w „Ob-La-Di, Ob-La-Da” („chciałbym, żebyście tą piosenkę zaśpiewali dla nas. OK?”) czy „Hey Jude”, w której beatles okazał się być bardzo sprawnym dyrygentem liczącego dwadzieścia tysięcy osób chóru. „Teraz śpiewają panowie”, zarządzał za sceny McCartney. „A teraz panie” (znowu po polsku). W odpowiedzi słyszał refren jednej z najważniejszej piosenek muzyki rozrywkowej w historii wydobywający się z tysięcy gardeł.
 
Sir Paul McCartney nie zawiódł oczekiwań polskiej publiczności. Ale także i polscy fani nie zawiedli swojego idola podobnie jak przed pięciu laty w Warszawie przygotowując dla niego specjalną niespodziankę. W trakcie utworu „Back In USSR” w górę poszybowały setki białych kartek z napisem „Back At Polish Station” (nawiązanie do tytułu nowej płyty) i „Polish Station”. Piosenkarz nie pozostawił akcji bez odpowiedzi i pod koniec piosenki zmienił tekst na „Back At Polish Station”.

Po blisko trzech godzinach (tak! Sir Paul McCartney występował na scenie dwie godziny i czterdzieści pięć minut) usłyszeliśmy (kolejny raz po polsku) „musimy już iść” a po nich mistrzowsko wykonane refleksyjne „Golden Slumbers” w połączeniu z „Carry That Weight” i „The End”.
 
„Chłopcze musisz unieść ten ciężar, nieść go przez długi czas” (Boy, You Gonna Carry That Weight For Long Time"). Sir Paul McCartney od blisko pół wieku niesie na sobie ciężar bycia jednym z członków najważniejszej grupy rockowej w historii muzyki. I robi to w sposób niezwykły, godny, zachwycający i jednocześnie wprawiający w zakłopotanie i zawstydzenie całe zastępy młodych gwiazdek rodem z talent show, które często nie potrafią zagrać godzinnego koncertu bez użycia playbacku i wypicia kilku butelek wody na scenie (McCartney nie wypił ani jednej kropli w trakcie całego show. W zamian za to zmieniał tylko instrumenty – od swojej charakterystycznej basówki poprzez gitarę akustyczną aż po ukulele, pianino i fortepian).
 
PAUL McCARTNEY w KRAKOWIE - RELACJA WIDEO (ok.40 minut)

(zdjęcia i wideo: Mariusz Ogiegło)
Autor: Mariusz Ogiegło

Komentarze


Brak komentarzy - Badź pierwszy!!!
Dodaj komentarz
Główna kolumna
partnerzy:
hej.mielec.pl sacz.in videobeskidy wmediach.pl andre-g.nazwa.pl capital24 krynica